Najczęstsze pytania
Pytania, które padają przed współpracą, i odpowiedzi bez owijania: z zastrzeżeniami tam, gdzie efekt zależy od branży, i bez obietnic, których nie da się dotrzymać.
28 pytań w 6 grupach
Współpraca i proces
Jak wygląda praca od pierwszej rozmowy do oddania strony i co dzieje się później.
Jak wygląda współpraca od pierwszej rozmowy?
Zaczynamy od rozmowy o tym, co ma się zmienić w Twojej firmie, a nie od wyboru szablonu. Pytam, skąd dziś przychodzą klienci, co ma robić strona (zapytania, sprzedaż, rezerwacje, informacja), kto będzie ją edytować i jakie masz materiały. Jeśli masz już stronę, mierzę ją najpierw: szybkość na telefonie, widoczność w Google, ścieżkę do kontaktu.
Po rozmowie dostajesz propozycję zakresu z konkretnym opisem, co wchodzi w skład pracy, w jakich etapach i co jest po Twojej stronie. Dopiero po akceptacji zaczynam projekt. W trakcie pracujesz z jedną osobą, która odpowiada za całość, także wtedy, gdy część zadań robią podwykonawcy.
Ile trwa zrobienie strony?
Prosta strona firmowa z kilkoma podstronami to zwykle kilka tygodni od akceptacji zakresu, rozbudowana strona z blogiem, wieloma usługami i integracjami dłużej. Sklep internetowy wymaga więcej czasu ze względu na konfigurację płatności, dostaw i produktów.
W praktyce najwięcej czasu zajmują nie kod i projekt, tylko treści i decyzje. Jeśli teksty i zdjęcia są gotowe, a uwagi do projektu wracają w ciągu kilku dni, strona powstaje szybko. Jeśli materiały spływają miesiącami, termin przesuwa się razem z nimi. Dlatego harmonogram ustalamy z jasnym podziałem, co i kiedy jest potrzebne z Twojej strony.
Czy muszę mieć gotowe teksty i zdjęcia?
Nie musisz, ale ich brak trzeba uwzględnić w zakresie. Teksty mogę napisać na podstawie rozmowy z Tobą i materiałów, które masz (oferty, cenniki, opisy usług), z myślą o tym, czego szukają klienci w Google. Dostajesz je do akceptacji, bo to Ty wiesz najlepiej, jak mówisz o swojej firmie.
Ze zdjęciami jest inaczej: własne fotografie z realizacji, zespołu i miejsca pracy budują zaufanie, którego nie zastąpią zdjęcia ze stocka. Jeśli ich nie masz, warto zainwestować w krótką sesję, a do czasu jej wykonania używamy materiałów tymczasowych. Zdjęcia stockowe na stronie o lokalnej firmie zwykle obniżają wiarygodność zamiast ją podnosić.
Czy będę mógł sam edytować stronę po wdrożeniu?
Tak. Treść, wpisy na blogu, zdjęcia, godziny otwarcia, cennik: to wszystko edytujesz w panelu WordPressa bez programisty. Przy oddaniu strony pokazujemy, jak to robić, a najważniejsze rzeczy opisujemy w krótkiej instrukcji, do której możesz wrócić po miesiącach.
Zmiany w układzie strony, nowe sekcje czy integracje to już praca projektowa, którą lepiej zlecić, żeby nie zepsuć szybkości ani spójności. Rozdzielenie tych dwóch warstw jest celowe: masz swobodę w treści i pewność, że przypadkowa edycja nie rozłoży strony na telefonie.
Co się dzieje po oddaniu strony?
Po wdrożeniu strona wymaga uwagi: aktualizacje WordPressa i wtyczek, kopie zapasowe, monitoring dostępności i szybkości, odnowienie domeny i certyfikatu. Możesz to prowadzić samodzielnie albo z dowolnym wykonawcą, bo dostajesz pełne dostępy i strona nie jest zamknięta w żadnym moim systemie.
Jeśli wolisz nie zajmować się tym sam, proponuję opiekę w ustalonym zakresie, z jasną listą tego, co jest w niej zawarte. Strony statyczne w układzie headless wymagają mniej utrzymania niż klasyczny WordPress, co bywa argumentem za tym rozwiązaniem przy wyborze technologii.
Strony internetowe
Technologia, szybkość i to, kiedy warto poprawiać obecną stronę, a kiedy zrobić nową.
Czy muszę mieć WordPressa?
Nie. WordPress jest dobrym wyborem, gdy będziesz często edytować treść, prowadzić bloga albo sklep, bo daje panel, który zna większość ludzi. Ale dla strony, która zmienia się kilka razy w roku, prostsze rozwiązanie bez bazy danych i wtyczek bywa szybsze, tańsze w utrzymaniu i bezpieczniejsze.
W wielu projektach łączę oba podejścia: WordPress zostaje panelem do treści, a stronę publiczną buduje Astro jako gotowe, szybkie pliki. Dla Ciebie edycja wygląda tak samo, a użytkownik dostaje stronę, która ładuje się natychmiast. Wybór technologii wynika z tego, co strona ma robić, i omawiamy go przed wyceną.
Czym różni się strona zrobiona u Was od strony z kreatora?
Kreatory w rodzaju Wix czy gotowych szablonów są dobrym wyborem, gdy potrzebujesz strony na już i za niewielkie pieniądze. Uczciwie: dla jednoosobowej działalności na start to często wystarczy. Różnice pojawiają się, gdy strona ma przynosić klientów z Google i z reklam.
Strona projektowana pod konkretną firmę ma treść napisaną pod frazy, których szukają klienci, układ prowadzący do kontaktu, szybkość na telefonie mierzoną w PageSpeed Insights, poprawnie ustawioną analitykę i dane firmy dla Google. Kreator daje wygląd, ale rzadko daje te fundamenty, a ich dołożenie po fakcie bywa niemożliwe. Do tego dochodzi własność: strona na kreatorze zostaje w kreatorze, strona na własnej domenie i hostingu jest Twoja.
Czy strona będzie szybka na telefonie?
Szybkość na telefonie to punkt wyjścia w każdym projekcie, nie dodatek. Sprawdzam ją w PageSpeed Insights na każdym etapie, od projektu po wdrożenie, i przy oddaniu strony pokazuję wynik razem z Core Web Vitals. Ma to bezpośrednie znaczenie dla pozycji w Google i kosztu kliknięć w reklamach.
Konkretny wynik zależy też od tego, co na stronie musi się znaleźć: osadzone mapy, czaty, filmy i skrypty reklamowe obciążają każdą stronę, niezależnie od tego, jak jest zbudowana. Jeśli są potrzebne, dobieram sposób ich ładowania tak, żeby nie psuły pierwszego widoku, i mówię wprost, ile kosztują w punktach.
Czy moją obecną stronę da się poprawić, czy trzeba robić nową?
To zależy od tego, na czym stoi. Jeśli strona jest na WordPressie z lekkim motywem, a problemem są ciężkie zdjęcia, brak cache i za dużo wtyczek, poprawa jest tańsza i szybsza niż nowy projekt. Jeśli motyw sam w sobie jest ciężki, układ nie działa na telefonie, a treść jest z innej epoki, poprawki będą łataniem, które za rok trzeba powtórzyć.
Odpowiedź daje pomiar, nie zgadywanie. Bezpłatny audyt pokazuje, które problemy są do naprawy w obecnej stronie, a które wynikają z jej fundamentów. Zdarza się, że po audycie rekomenduję kilka poprawek zamiast nowej strony, bo to po prostu ma większy sens.
Czy strona będzie spełniać wymogi dostępności (WCAG)?
Dla instytucji publicznych dostępność na poziomie WCAG 2.1 AA i deklaracja dostępności to obowiązek ustawowy, więc w takich projektach jest częścią zakresu od początku: kontrast, obsługa klawiaturą, opisy obrazków, czytelne formularze, struktura nagłówków. Sprawdzam to narzędziami automatycznymi i ręcznie, bo automat wykrywa tylko część problemów.
Dla firm prywatnych obowiązek dotyczy od 2025 roku wybranych usług, w tym sklepów internetowych, na podstawie Europejskiego Aktu o Dostępności. Niezależnie od przepisów dobre praktyki dostępności stosuję w każdym projekcie, bo strona czytelna dla czytnika ekranu jest też czytelna dla Google i dla klienta na telefonie w słońcu. Pełny audyt zgodności to osobna usługa, o której warto powiedzieć przed wyceną.
Sklepy internetowe
WooCommerce, integracje i to, dlaczego klienci porzucają koszyk.
Czy WooCommerce to dobry wybór dla małego sklepu?
Dla większości małych i średnich sklepów tak. WooCommerce daje pełną własność danych i kodu, gotowe integracje z polskimi płatnościami, kurierami i fakturowaniem oraz swobodę w wyglądzie. Nie płacisz prowizji od sprzedaży platformie, a sklep można rozwijać w dowolnym kierunku.
Alternatywy abonamentowe, na przykład Shoper czy Shopify, mają sens, gdy chcesz mieć wszystko w jednym miejscu i nie zamierzasz zajmować się utrzymaniem. Płacisz za to mniejszą elastycznością i tym, że sklep zostaje w platformie. Jeśli sprzedajesz kilka produktów i liczysz na prostotę, powiem to wprost zamiast namawiać na WooCommerce.
Czy sklep można połączyć z hurtownią, magazynem albo Allegro?
W większości przypadków tak, ale zakres i koszt zależą od tego, co po drugiej stronie. Systemy z otwartym API albo gotowymi wtyczkami (popularne hurtownie, programy magazynowe, Allegro, BaseLinker) integrują się sprawnie. Systemy bez API, z wymianą plikami CSV raz dziennie, też się da obsłużyć, tylko z opóźnieniem w aktualizacji stanów.
Przed wyceną proszę o dostęp do dokumentacji systemu, z którym sklep ma się łączyć, i sprawdzam, co jest realne. Integracja, która działa pięknie w demo, a w praktyce co tydzień gubi zamówienia, jest gorsza niż jej brak, więc wolę powiedzieć wcześniej, gdzie są ograniczenia.
Ile trwa zrobienie sklepu internetowego?
Dłużej niż strony firmowej, zwykle od kilku tygodni do kilku miesięcy, w zależności od liczby produktów, integracji i tego, czy dane produktowe są gotowe. Sama konfiguracja płatności, dostaw, podatków i regulaminów zajmuje więcej czasu, niż większość osób zakłada.
Najczęstszy hamulec to opisy i zdjęcia produktów. Sklep z pięciuset produktami bez opisów i z jednym zdjęciem na produkt nie sprzeda dobrze niezależnie od technologii. Dlatego przygotowanie danych produktowych planujemy razem z harmonogramem, a nie po wdrożeniu.
Dlaczego klienci porzucają koszyk i co z tym zrobić?
Część porzuceń jest naturalna: ludzie porównują, odkładają zakup, sprawdzają koszt dostawy. Reszta wynika ze strony: koszt dostawy pokazany dopiero na końcu, wymuszona rejestracja, długi formularz, brak preferowanej płatności albo dostawy, wolna strona koszyka, zacinający się wybór wariantu na telefonie.
Zanim cokolwiek zmienisz, warto zobaczyć w GA4, na którym kroku klienci wychodzą, i przejść całą ścieżkę zakupu na własnym telefonie. Poprawa koszyka jest zwykle tańsza niż zwiększanie ruchu i szybciej widać jej efekt. Przy dłuższym cyklu decyzyjnym pomaga też remarketing i e-mail o porzuconym koszyku, z umiarem.
Pozycjonowanie i widoczność
Czego można się spodziewać po pozycjonowaniu lokalnym i co uczciwie da się obiecać.
Kiedy zobaczę efekty pozycjonowania?
Pierwsze zmiany w widoczności pojawiają się zwykle w ciągu kilku tygodni od uporządkowania podstaw: wizytówki, danych firmy, tytułów podstron, szybkości. Zapytania od klientów przychodzą później, bo Google potrzebuje czasu, żeby zaufać stronie, a klienci muszą trafić na nią wystarczająco często. Realnie liczy się w miesiącach, nie w tygodniach.
Tempo zależy od branży i miejsca. W małej miejscowości z kilkoma konkurentami efekty przychodzą szybko, w dużym mieście w konkurencyjnej branży to długa praca. Postępy pokazuję w danych: wyświetlenia i działania w wizytówce, pozycje dla ustalonych fraz, ruch z Google w GA4 i liczba zapytań, bo bez pomiaru pozycjonowanie jest zgadywaniem.
Czy wystarczy wizytówka Google, żeby mieć klientów z internetu?
Dla części firm na start tak: dobrze prowadzona wizytówka z opiniami i zdjęciami potrafi przynosić telefony bez strony. Problem w tym, że masz nad nią ograniczoną kontrolę. Google może zmienić układ wyników, zawiesić profil po zgłoszeniu, pokazać obok Ciebie reklamy konkurencji, a Ty nie masz analityki ani miejsca na pełną ofertę.
Strona i wizytówka wzmacniają się nawzajem. Wizytówka linkująca do szybkiej strony z podstronami usług dostaje lepsze pozycje w mapie, a strona z ruchem z wizytówki buduje własną widoczność. Jeśli budżet pozwala tylko na jedno, zacznij od wizytówki, ale traktuj to jako pierwszy krok, nie docelowy stan.
Czy gwarantujecie pierwszą pozycję w Google?
Nie, i nikt uczciwy tego nie zrobi, bo o kolejności wyników decyduje Google, a nie wykonawca. Gwarancja pierwszej pozycji zwykle dotyczy fraz, których nikt nie wpisuje, albo pojawia się w umowie, z której trudno wyjść. Jeśli ktoś Ci ją obiecuje, zapytaj, na jakie dokładnie frazy i jak to zmierzysz.
Zamiast pozycji rozliczam się z rzeczy, które da się policzyć: ruch z Google na stronę, wyświetlenia i działania w wizytówce, liczba zapytań. Ustalamy je na starcie, a raport pokazuje je co miesiąc w tym samym układzie. Jeśli po ustalonym czasie nie ma ruchu, rozmawiamy o tym wprost, bez przedłużania umowy dla zasady.
Czy pozycjonowanie ma sens w małej miejscowości?
Często ma większy sens niż w dużym mieście, bo konkurencja jest mniejsza i uporządkowanie podstaw wystarcza, żeby być w pierwszej trójce w mapie. Ludzie w małych miejscowościach też szukają hydraulika, dentysty czy księgowego w Google, a wiele lokalnych firm nadal nie ma nawet kompletnej wizytówki.
Ograniczeniem jest liczba wyszukiwań: w miejscowości z kilkoma tysiącami mieszkańców fraz jest mało i ruch będzie niewielki w liczbach bezwzględnych. Wtedy warto celować w frazy z okolicznych miast i powiatu oraz w usługi, po które klient jest gotów dojechać. Zanim zaczniesz, sprawdzam, czego faktycznie szukają ludzie w Twoim regionie, żeby nie pozycjonować na frazy bez ruchu.
Czy ludzie jeszcze szukają w Google, skoro jest AI?
Google nadal jest głównym miejscem, w którym ludzie szukają lokalnych usług, zwłaszcza na telefonie i w Mapach. Równolegle rośnie grupa osób, która pyta asystentów AI, i te asystenty budują odpowiedzi na podstawie tego, co znajdą w sieci: na Twojej stronie, w wizytówce, w opiniach i wzmiankach.
W praktyce przygotowanie pod AI pokrywa się w dużej części z dobrym pozycjonowaniem: jasna treść odpowiadająca na pytania klientów, aktualne dane firmy, dane strukturalne, opinie. Nie widzę powodu, żeby wybierać między jednym a drugim; to ta sama praca nad tym, żeby o Twojej firmie dało się łatwo dowiedzieć i łatwo ją zacytować.
Google Ads
Budżet, czas do pierwszych zapytań i to, dlaczego kampania bez szybkiej strony marnuje pieniądze.
Ile powinienem wydawać na Google Ads?
Nie ma jednej kwoty, bo koszt kliknięcia różni się między branżami wielokrotnie. Rozsądny punkt wyjścia to budżet, który pozwoli zebrać wystarczająco kliknięć, żeby ocenić kampanię na danych, a nie na trzech wejściach. Przed startem sprawdzam orientacyjne stawki dla Twoich fraz i mówię, jakiego rzędu budżet ma sens, a jaki będzie zbyt mały, żeby cokolwiek wynikało z liczb.
Ważniejsza od kwoty jest kolejność: najpierw pomiar konwersji i szybka strona docelowa, potem budżet. Zwiększanie wydatków na kampanię, która prowadzi na wolną stronę bez pomiaru, to dolewanie wody do dziurawego wiadra. Budżet skaluje się wtedy, gdy widać, ile kosztuje zapytanie i czy się opłaca.
Kiedy zobaczę pierwsze zapytania z reklam?
Reklamy wyświetlają się od dnia uruchomienia, więc pierwsze kliknięcia i zapytania mogą pojawić się w pierwszym tygodniu. Kampania potrzebuje jednak kilku tygodni, żeby zebrać dane i nauczyć się, które frazy i reklamy przynoszą zapytania, a które tylko kliknięcia. W tym czasie wycinam frazy bez sensu i dopracowuję stronę docelową.
Tempo zależy od branży. Tam, gdzie klient szuka pilnie (awarie, naprawy, usługi na dziś), zapytania przychodzą szybko. Tam, gdzie decyzja trwa miesiące (remonty, meble, większe inwestycje), pierwsze kliknięcia to dopiero początek ścieżki, a efekt widać po dłuższym czasie i z remarketingiem. Mówię o tym przed startem, żeby nie oceniać kampanii po dwóch tygodniach.
Czy Google Ads ma sens, jeśli moja strona jest wolna?
Ma mały sens, i wolę to powiedzieć przed uruchomieniem kampanii niż po wydaniu budżetu. Płacisz za każde kliknięcie, a jeśli strona na telefonie ładuje się kilka sekund, część osób wychodzi, zanim zobaczy ofertę. Do tego Google ocenia jakość strony docelowej i za wolną stronę każe płacić więcej za to samo kliknięcie.
Dlatego przed kampanią sprawdzam stronę docelową w PageSpeed Insights i na własnym telefonie. Czasem wystarczy jedna szybka podstrona zbudowana pod reklamę zamiast poprawiania całej strony, i to jest rozsądny pierwszy krok. Uruchomienie kampanii na stronę, która nie nadaje się do przyjęcia ruchu, odradzam.
Po czym poznam, że kampania działa, a nie tylko wydaje pieniądze?
Po liczbie i koszcie zapytań, nie po kliknięciach ani wyświetleniach. Przed startem ustawiam pomiar konwersji: formularz, kliknięcie w telefon, zamówienie, i to te liczby są w raporcie. Widzisz, ile wydano, ile było zapytań, ile kosztowało jedno i z jakich fraz przyszły.
Dostajesz też pełny dostęp do konta Google Ads, które jest Twoje, nie moje. Możesz w każdej chwili sprawdzić, na co idą pieniądze, a jeśli zakończymy współpracę, konto i historia zostają u Ciebie. Kampania, do której klient nie ma dostępu, jest dla mnie sygnałem ostrzegawczym, więc sam tak nie pracuję.
Bezpłatny audyt
Co sprawdza bezpłatny audyt strony, co dostajesz i co możesz z tym zrobić.
Czy audyt jest naprawdę bezpłatny?
Tak, bez zobowiązań i bez ukrytego haczyka. Podajesz adres strony i e-mail, na który ma przyjść raport, i to wszystko. Nie musisz zostać klientem, nie podpisujesz niczego, a raport możesz przekazać dowolnemu wykonawcy.
Robię to z prostego powodu: rozmowa o współpracy ma sens dopiero wtedy, gdy obie strony wiedzą, co w stronie nie działa. Audyt zastępuje zgadywanie liczbami, a części osób pokazuje, że wystarczy kilka poprawek zamiast nowej strony.
Co dokładnie sprawdza audyt?
Trzy rzeczy, które najczęściej decydują o tym, czy strona przynosi klientów. Szybkość na telefonie: wynik PageSpeed Insights, Core Web Vitals i konkretne elementy, które spowalniają ładowanie. Widoczność w Google: czy strona jest zaindeksowana, jak wyglądają tytuły i opisy podstron, czy dane firmy są spójne z wizytówką, czy jest szansa na frazy lokalne.
Trzeci obszar to zamiana odwiedzin w zapytania: czy numer telefonu i formularz są widoczne na telefonie, czy strona mówi jasno, co robisz i gdzie, czy działa https, czy jest analityka i zgody na cookies. Audyt nie zastępuje pełnego audytu SEO ani dostępności, ale pokazuje, gdzie strona traci najwięcej i od czego zacząć.
Co dostanę i jak szybko?
Raport przychodzi na e-mail w ciągu kilku minut od wysłania adresu. Zawiera ocenę w trzech obszarach, listę konkretnych problemów uporządkowaną według priorytetów i krótkie wyjaśnienie, dlaczego każdy z nich ma znaczenie dla klientów, a nie tylko dla wyniku w narzędziu.
Raport jest napisany dla właściciela firmy, nie dla programisty, więc nie potrzebujesz tłumacza. Jednocześnie zawiera dość szczegółów technicznych, żeby Twój deweloper albo agencja wiedzieli, co dokładnie poprawić.
Co mogę zrobić z wynikami audytu?
Masz trzy drogi i każda jest w porządku. Możesz naprawić problemy samodzielnie albo z własnym deweloperem: raport wskazuje priorytety, więc wiadomo, od czego zacząć. Możesz umówić się na rozmowę o wynikach, na której przechodzę raport z Tobą, tłumaczę, co jest pilne, a co może poczekać, i odpowiadam na pytania.
Trzecia droga to współpraca: jeśli po audycie uznasz, że chcesz, żebym zajął się poprawkami albo nową stroną, przygotowuję zakres na podstawie tego, co wyszło z pomiaru. Wybór należy do Ciebie i żadna z dróg nie jest warunkiem otrzymania raportu.
Czy po audycie będziecie mnie namawiać na współpracę?
Nie. Po wysłaniu raportu nie ma telefonów ani serii e-maili z przypomnieniami. Jeśli chcesz porozmawiać o wynikach, kontakt jest w raporcie i to Ty decydujesz, czy z niego skorzystać.
Adres e-mail służy do wysłania raportu i ewentualnej odpowiedzi na Twoje pytania, nie trafia na listę mailingową. Wolę, żeby ktoś wrócił po roku z własnej woli, niż żeby unikał audytu z obawy przed nagabywaniem.
Nie ma pytania z tym słowem. Zadaj je nam →